Czas uznać śląski za jezyk regionalny

Podczas posiedzenia komisji po raz drugi w tej kadencji rozmawialiśmy o uznaniu śląskiego językiem regionalnym. Bo do tego sprowadzają się zapisy nowelizacji ustawy. 

Podczas komisji po raz kolejny opowiadałam Państwu o wartości tego projektu. O tym, że język śląski jest faktem, że śląski spełnia definicję języka regionalnego, o wartości troski o języki mniejsze, o wielkiej pracy jaką wykonali Ślązacy i Ślązaczki.

Celem jest nadanie statusu języka regionalnego etnolektowi śląskiemu, który w ustawie zostałby właśnie jako taki dopisany do języka kaszubskiego. 

Zgodnie z Europejską kartą języków regionalnych lub mniejszościowych, a także w rozumieniu ustawy za język regionalny uważa się język, który jest tradycyjnie używany na terytorium danego państwa przez jego obywateli, którzy stanowią grupę liczebnie mniejszą od reszty ludności państwa.

Śląski charakteryzuje się zaawansowanym stopniem kodyfikacji ortograficznej i fleksyjnej. Język śląski ma odmianę literacką. Można tu podać przykłady – „Cholonek”, „Mianujom mie Hanka”, sztuki wystawiane w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego, liczne tłumaczenia, choćby „Alicji w Krainie Czarów”, „Kubusia Puchatka” czy „Hobbita”. Język śląski charakteryzuje się odrębnością lingwistyczną od języka polskiego i od każdego innego języka. Jest wystarczająco odrębny od mowy mieszkańców pozostałych regionów Polski i od języka ogólnopolskiego.

Co ważne, od lat język śląski jest wspierany przez liczną grupę obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy swoje dążenia i aspiracje wyrażają w organizacjach pozarządowych, w działalności kulturalnej, społecznej i samorządowej, ale także w spisie powszechnym, gdzie używanie języka śląskiego zadeklarowało 458 tys. osób, a narodowość śląską 596 tys.

Istnieją zatem wszelkie przesłanki do tego, by zgodnie z zapisami europejskiej karty za język regionalny – obok języka kaszubskiego – uznać również śląszczyznę.

Szanowni państwo, od wielu lat na terenie Śląska aktywnie działają ludzie kultury i sztuki, tłumacze, organizacje i samorządy, które ten język pielęgnują, wspierają, kodyfikują, tłumaczą i upowszechniają nie tylko w województwie, ale także na terenie całego kraju. Wydawane są liczne książki i tłumaczenia i podejmowane różne akcje na rzecz wsparcia edukacji regionalnej. To wszystko dzieje się dzięki dobrej woli rękami obywateli i obywatelek RP, którzy po prostu kolejny raz pukają do drzwi parlamentu, prosząc o to, aby uznać ich historię, język i tożsamość.

Przez wiele lat wmawiano Ślązaczkom i Ślązakom, że ich język to coś gorszego, że to tylko gwara. Powtarzano, że w godce nie można wyrazić treści wzniosłych ani filozoficznych. Takie słowa padały z wielu ust. „Język śląski istnieje, ponieważ są ludzie, którzy traktują go jako swój własny język. Którzy chcą nim mówić i chcą w nim pisać” – mówił Szczepan Twardoch.

Podczas posiedzenia komisji, tak jak i podczas pierwszej debaty, starły się argumenty historyczne, argumenty językowe i przede wszystkim starły się wizje państwa.

Poseł Jarosław Sellin i poseł Wojciech Zubowski skupili się na kilku kwestiach:

Po pierwsze mówili o nieśmiertelnym stanowisku Rady Języka Polskiego sprzed kilkunastu lat. Według opinii RJP „mowa rodowitych mieszkańców Śląska” – jest dialektem języka polskiego. Rada uznaje, że nie wykształciła się ponadgwarowa odmiana śląska, czyli brak jest jednej, znormalizowanej formy, która mogłaby być uznana za odrębny język. W opinii tejże rady problemem, jeśli chodzi o uznanie śląskiego za język regionalny, miałby być m.in. brak stabilnej, ujednoliconej ortografii i ustandaryzowanego słownictwa. W dokumentach RJP pojawiają się głosy, że etnolekt śląski, bo to jest pojęcie używane przez radę, nie spełnia definicji języka regionalnego w świetle ustawy, ponieważ jest dialektem języka dominującego, czyli języka polskiego.

Jeszcze jedna ciekawa uwaga. Rada Języka Polskiego zauważała możliwe ryzyka związane z uznaniem etnolektu za język regionalny, na przykład potencjalne dążenia emancypacyjne lub separatyzm kulturowy.

Padał też argument i wątpliwości dotyczące finansowania. 

Ale – podobnie jak na komisji w swoim wystąpieniu chce oddać glos Ślązakom i Ślązaczkom, ludziom nauki, kultury, samorządowcom, którzy od lat swoja praca i zaangażowaniem pokazują Śląsk, śląskość i język śląski. 

Dyrektor Szkoły Języka i Kultury Polskiej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach prof. dr hab. Jolanta Tambor: językoznawczyni, a przy okazji też koordynatorką programu regionalnej edukacji na Śląsku

„Nie ma sensu nieustanne przywoływanie stanowiska RJP sprzed 15 lat. Po pierwsze może jednak to nie RJP jest od stanowienia o tym, czy są inne języki. nie wypowiadamy się tutaj – o francuskim, o włoskim itd. Skoro więc doszliśmy do takiego momentu i etapu, że bardzo wiele osób uważa, że język śląski jest językiem, to zupełnie nie ma sensu przywoływać tutaj tych starych opinii.”

Prof. Tambor przywołała także list, którego inicjatorem był Szczepan Twardoch – list otwarty, przytoczę fragment:

„Język i kulturowe dziedzictwo Górnego Śląska nie cieszyły się wcześniej należną im ochroną ani wsparciem, których dziś szczególnie potrzebują — tylko dzięki nauczaniu w szkołach język śląski może przetrwać, przetrwać powinien zaś dlatego, że trwanie każdego języka, językowa różnorodność są wielką wartością. Co roku na świecie ginie dziewięć języków, a każdy język niesie ze sobą swój własny świat i świat ten bezpowrotnie znika wraz z jego śmiercią. Nie jest to jednak proces nieuchronny. Śmierci języka można zapobiec, można proces jego znikania zatrzymać i odwrócić. Udało się to na przykład w Wielkiej Brytanii, gdzie odpowiednie nakłady sił i środków uchroniły przed śmiercią język walijski i przyczyniły się do jego odrodzenia i upowszechnienia” – pisał Szczepan Twardoch.

Pod listem podpisało się bardzo wielu naukowców, w tym językoznawców, ludzi ze świata kultury. Gdyby zatem w dzisiejszych czasach ktoś chciał twierdzić, że językoznawcy, poloniści uważają, że jest to dialekt języka polskiego, a nikt nie uważa, że to język, jest to absolutną nieprawdą. 

Odpowiadając na argumenty językowe: 

  • śląski charakteryzuje się bardzo zaawansowanym stopniem kodyfikacji fleksyjnej i ortograficznej, chociaż wiele osób nie chce tego uznać
  •  kodyfikacja ortograficzna i fleksyjna dokonała się, nadal się dokonuje i będzie się dokonywać.

W 2008 r., powstał pierwszy zespół kodyfikacyjny, który miał spisać to, jak język śląski ma być zapisywany i jak wygląda jego fleksja. Wtedy już dokonało się to po raz pierwszy. Działamy nadal. Nieustannie robimy szkolenia. Podejmujemy działania związane z kształceniem nauczycieli. Odbywa się już druga edycja studiów podyplomowych, które przygotowują nauczycieli do uczenia języka śląskiego, w języku śląskim i o języku śląskim.

Dyrektor Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach Robert Talarczyk: wraz z Mirkiem Neinertem, Ponad 21 lat temu zrobiliśmy „Cholonka”, który był przewrotem artystycznym w sztuce na Śląsku i nie tylko na Śląsku. Dziełem Mirka i Grażyny Bułki jest grany od wielu lat spektakl „Mianujom mie Hanka”, który, jak państwo doskonale wiedzą – miał ogromną oglądalność w Teatrze Telewizji. Odbyło się kilkaset przedstawień tego monodramu, który ciągle jest w repertuarze. Nikt już chyba tego nie liczy, ale zagraliśmy to przedstawienie jakieś 700 razy.

Chciałem jednak powiedzieć, żeby państwo się nie bali Śląska i śląskości, jesteśmy obywatelami tego kraju. Bez względu na to, jakie są konotacje historyczne i jak skomplikowana jest sytuacja geopolityczna czy historyczna tego regionu, chcemy być pełnoprawnymi obywatelami Polski.

Język śląski od wielu lat rozbrzmiewa w naszych teatrach i nie tylko teatrach. Ostatnim przykładem jest wspaniałe przedstawienie Mai Kleczewskiej. Sztuka Hauptmanna została przetłumaczona przez Mirosława Syniawę jako „Tkŏcze”.  W tym spektaklu posługujemy się językiem śląskim. 

Bardzo nam zależy na tym, żeby państwo spojrzeli na to ze swojej perspektywy. Przestańcie się bać śląskości i naszego języka, bo to was może tylko wzbogacić, a nie sprawić, że będziecie się obawiali jakiegoś separatyzmu, autonomizmu itd. Jeszcze raz powtórzę, że jesteśmy obywatelami państwa polskiego. Chcemy, żeby Polska traktowała nas w należyty sposób.

Uważamy, że dzięki kodyfikacji, która nas czeka, bo to jest trudny etap, jak i dzięki wsparciu państwa, tak finansowemu, jak również mentalnemu, język śląski może się rozwijać. Obawiamy się tego, że za 20–30 lat śląski zacznie wymierać i zostanie tylko garstka osób, które się nim będą posługiwać. Język to jest również kultura. My w tej kulturze robimy. Dzięki państwa wsparciu język śląski może być językiem regionalnym. Kultura będzie wzrastać. Będziemy mogli ocalić coś, co istnieje na tym kawałku ziemi od wielu lat.

Dyrektor Teatru Korez w Katowicach Mirosław Neinert: Właściwie nie jestem Ślązakiem z urodzenia, tylko z wyboru. Od dzieciństwa mieszkam na Śląsku. Nasiąkłem kulturą śląską i językiem śląskim. Dla mnie język śląski jest teraz czymś absolutnie naturalnym.

Robert Talarczyk mówił o tym, że język śląski jest w teatrach. Tak. Powiedziano kiedyś o Robercie i o mnie, że nauczyliśmy Melpomenę mówić po śląsku, ale myśmy ją tylko ośmielili, żeby mówiła po śląsku. Od momentu zrobienia „Cholonka” 21 lat temu teatry na Śląsku mówią po śląsku. Państwo sobie nawet nie zdają sprawy, ile teatrów zawodowych i amatorskich realizuje spektakle w tym języku. Udowadnianie, że nie jest on językiem, to jest coś bardzo dziwnego, bo koń, jaki jest, każdy widzi. To jest język. Dla nas to jest język. Myślę, że dla Polaków to chyba też jest język.

Mówił o tym pisarz Zbigniew Rokita, autor legendarnej już książki „Kajś”:

„Tylko bowiem osoba, która w polskość nie wierzy, obawiałaby się, że Ślązacy mogą Polakom zagrozić, byłaby przeciwna przyznaniu Ślązakom należnych praw. [Ze stanowiska rządu] przebijał strach, że polskość jest słaba. Bo taka pewnie jest istota nacjonalizmu: nacjonalizm żywi się obawą, że dopuszczenie inności oznacza katastrofę”.

Burmistrz Radzionkowa Gabriel Tobor:

Muszę się tylko czymś pochwalić. Myślę, że to też jest ważne, że mamy dzisiaj Nowy Testament po śląsku, którego byłem tłumaczem i wydawcą. Księgi mądrościowe Starego Testamentu, będące skarbnicą starożytnej filozofii, również są wydane po śląsku.

Jesteśmy obywatelami Rzeczypospolitej. Państwo, które jest pewną umową społeczną, powinno przede wszystkim szanować obywateli i wspierać dążenia związane z ich tożsamością. Apeluję o to, aby swoich obywateli traktować z należytym szacunkiem.

Grzegorz Kulik: tłumacz na język śląski kilkunastu książek – powieści, nowel i innych tego typu wydawnictw.

Nie będę się jednak opierał na emocjach, jeśli chodzi o moją argumentację. Była tutaj mowa o tym, że śląski to nie jest język. Chciałbym przypomnieć całej Komisji, że my nie procedujemy w sprawie języka. Chodzi o język regionalny. Europejska karta języków regionalnych lub mniejszościowych, na podstawie której jest przyjęta ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, ma też taki dodatek, który nazywa się raportem wyjaśniającym. Tam pkt 17 mówi: „W karcie użyto pojęcia języka w taki sposób, aby zwrócić uwagę na jego funkcję kulturową. Z tego też powodu pojęcie to nie zostało zdefiniowane jako subiektywne prawo jednostki do mówienia w swoim własnym języku, lecz zdefiniowanie pojęcia języka pozostawiono do indywidualnego uznania każdej jednostki. Nie kładzie się również nacisku na polityczno-społeczną czy też etniczną definicję opisującą język jako instrument danej grupy społecznej bądź etnicznej. W rezultacie karta nie definiuje pojęcia mniejszości językowych, ponieważ jej celem nie jest określenie praw etnicznych lub kulturowych mniejszości, lecz ochrona i promocja języków regionalnych lub mniejszościowych”.

Agnieszka Tambor: pracowniczka naukowa UŚ, ale także edukatorka i regionalistka.

„Chciałabym króciutko wypowiedzieć się w imieniu tych, którzy na posiedzeniu Komisji wypowiedzieć się nie mogą, dlatego że na obrady komisji sejmowych zaprasza się ludzi pełnoletnich i dorosłych. Bardzo wyraźnie i głośno chciałabym powiedzieć, że język śląski jest językiem duszy, serca i miłości ogromnej masy młodych ludzi – przedszkolaków, uczniów szkół podstawowych i uczniów liceów, których tutaj być nie może. Oni są dumni z tego, że mówią po śląsku, kultywują śląskie tradycje i pielęgnują to wszystko, co od bardzo dawna jest śląskie i co śląskie być nie przestanie, niezależnie od tego, co zdecyduje Sejm i jaki podpis pod taką czy inną ustawą się znajdzie. Natomiast decyzje rządu, Sejmu i prezydenta są o tyle ważne, że język serca, duszy i miłości tych młodych ludzi może być wtedy realizowany także jako język, który pojawi się w szkołach i w ramach systemowej edukacji regionalnej. Wiemy, że przecież edukacja regionalna się dzieje, ale mogłaby dziać się w zupełnie innym wymiarze i zakresie, jeżeli stanie się to, czego wszyscy tutaj byśmy chcieli, żeby się stało.”

Bardzo chciałabym zaapelować o to, żebyśmy pomyśleli nie tylko o obywatelach, którzy są pełnoletni i którzy głosują, ale także o tych obywatelach, którzy głosować będą za jakiś czas. Oni kochają Śląsk i język śląski, są dumni ze Śląska i chcieliby być z niego dumni w jak najszerszym zakresie. Podpisanie tej ustawy umożliwia wprowadzenie języka śląskiego do szkół oraz do systemowej edukacji regionalnej. Dziękuję bardzo.

Dziekan Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach dr hab.  Małgorzata Myśliwiec:

W spisie powszechnym to państwo polskie zadało pytanie o język używany w relacjach prywatnych i domowych. Kilkakrotnie uzyskało odpowiedź od pół miliona swoich obywateli, że język śląski jest tym, którym posługują się na co dzień.

Posługujemy się nim w relacjach prywatnych. Jest to język niezwykle ważny dla nas. Dzisiaj padło tu już bardzo wiele słów na ten temat. Mówiliśmy o tym, że jest to język naszej kultury, używany również w instytucjonalnych relacjach, choć do tej pory nie jest uznawany przez państwo polskie.

Chciałabym również przypomnieć, że w UE, której jesteśmy niezwykle ważnym członkiem, wielokulturowość i wielojęzyczność są czymś, co nas wyróżnia i co jest naszym bogactwem. W związku z tym przypominam, że kolejny raz, bo doskonale wiemy, że to kolejna próba, a dobijamy już niemalże do dziesiątej, pół miliona obywateli apeluje i wnioskuje o to, aby język śląski został uznany za język regionalny. Apelujemy o to, abyśmy mogli go zachować dla przyszłych pokoleń nie tylko jako język codziennych konwersacji, używany w relacjach prywatnych, ale także jako nasze dziedzictwo kulturowe. 

Kierownik Zakładu Polityki Językowej i Badań nad Mniejszościami w Instytucie Orientalistyki na Wydziale Neofilologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu dr hab. Tomasz Wicherkiewicz:

Chciałem zwrócić uwagę, że – jak wielokrotnie już tu podkreślono – bardzo dawna i w sumie nieaktualna opinia Rady Języka Polskiego uległa znacznym modyfikacjom po przyjęciu poprzednich projektów zmiany ustawy, które dotyczyły języka śląskiego. Przewodnicząca RJP pani profesor Katarzyna Kłosińska m.in. wypowiadała się, co zacytuję, że to bardzo żywotny język, w którym tworzona jest literatura, a który jest obecny w różnych obiegach, nie tylko w języku codziennym, zatem należy uznać śląski za język regionalny. Chciałbym przypomnieć, że w momencie, gdy kaszubski zyskiwał rangę ustawową języka regionalnego, jego normalizacja – wolę termin „normalizacja”, a nie „standaryzacja” – była o wiele mniej zaawansowana niż obecne działania wokół języka śląskiego. To właśnie po uznaniu kaszubskiego za język regionalny miały miejsce m.in. dalsze działania mające na celu normalizację językową.chciałem zwrócić uwagę na to, że naprawdę to nie standaryzacja języka świadczy o jego statusie, a zwłaszcza o statusie politycznym. W Polsce mamy powszechnie uznane języki mniejszościowe, które procesu standaryzacji albo w ogóle nie rozpoczęły, albo jest ona na bardzo nikłym poziomie, że wspomnę choćby język romski, który funkcjonuje doskonale bez standaryzacji.  Z punktu widzenia lingwisty to nie standaryzacja jest istotna, a o wiele bardziej stanowisko społeczności i jej opinia o tym, czym jest mówiony przez nią język bądź odmiana językowa, które są istotniejsze.

Profesor w Zakładzie Kroatystyki i Serbistyki w Instytucie Filologii Słowiańskiej na Wydziale Neofilologii Uniwersytetu Wrocławskiego dr hab. Henryk Jaroszewicz:

Jestem trochę zaskoczony tym, że ciągle jako argument pojawia się opinia RJP. Nie neguję ani nie podważam kompetencji naukowych osób zasiadających w tym ciele, ale nie do końca rozumiem, dlaczego RJP ma się zajmować statusem innego języka. Tak więc myślę, że trzeba znać zakres swoich kompetencji. Nie do końca jestem przekonany, czy RJP w ogóle powinna się wypowiadać na temat języka śląskiego.

Dynamika zmian na Śląsku jest gigantyczna. W ciągu 15 lat zdarzyło się bardzo wiele. Pamiętajmy o tym, że opinia jest sprzed 15–20 lat. Miejmy więc świadomość tego, że opinia rady była wyrażona kilkanaście lat temu. O tym, jak wiele się zmieniło, świadczy to, o czym również mówił pan profesor Wicherkiewicz, że Katarzyna Kłosińska, przewodnicząca RJP, jasno poparła ustawę nadającą śląszczyźnie status języka regionalnego.

Na koniec w zasadzie prosiłbym o jedno, bo dzisiaj co prawda ten argument nie był sformułowany, ale często pojawia się on w mediach i w różnych tekstach gdzieś między wierszami. Językoznawstwo jest nauką bardzo szeroką, podobnie jak medycyna, więc to, że ktoś – dajmy na to – jest świetnym okulistą, nie znaczy, że będzie potrafił zoperować serce. Znakomity ginekolog nie wie, jak się leczy schizofrenię. Postulowałbym, żeby o opinię na temat statusu języka śląskiego prosić specjalistów z tej dziedziny, czyli socjolingwistów i komparatystów, a nie polonistów. Wbrew temu, co się wydaje, zdaje mi się, że bliżej prawdy będą właśnie komparatyści czy też socjolingwiści, którzy o wiele szerzej znają to zagadnienie, niż poloniści. Nie zawsze jest tak, że rację ma medialnie rozpoznawalny językoznawca, bo nauka to nie jest świat artystów, gdzie najbardziej rozpoznawalna piosenkarka jest najlepsza.

Adiunkt na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach Tomasz Słupik:

Jako Ślązak, regionalista i człowiek w ten proces zaangażowany powiem tak, że jestem rozczarowany i odczuwam przemożne uczucie déjà vu. To znaczy, Bogiem a prawdą, nie pamiętam, który już raz, ale na pewno nasty, padają te argumenty, które słyszymy zarówno z ust artystów, ludzi kultury i tłumaczy, jak i naukowców. Po pierwsze praktyka społeczna rzeczywiście jest dynamiczna. Myślę, że w oczach tej wspólnoty, ale również i w konsensusie naukowym to, że Ślązacy nie tylko mają odrębny język, ale są mniejszością etniczną, dawno zostało – moim zdaniem – mimo wszystko rozstrzygnięte.

Oczywiście my jako Ślązacy jesteśmy lojalnymi obywatelami, ale kolejny raz do państwa apelujemy.  

Prezes Związku Górnośląskiego Grzegorz Franki:

Chciałem się zwrócić z gorącym, serdecznym apelem do tych parlamentarzystów, którzy jeszcze nie są przekonani do tego, aby gŏdka ślōnskŏ została językiem regionalnym, albo do tych, którzy – jak pan przewodniczący Jarosław Sellin – są nastawieni negatywnie. Otóż, proszę państwa, żeby z nami dyskutować, używajcie argumentów prawnych i politycznych, dlatego że – tak jak już tutaj wiele razy podkreślono – język regionalny jest konstrukcją prawną, a państwa decyzja będzie decyzją polityczną. Bardzo bym prosił pana przewodniczącego i innych posłów, aby takich argumentów używali. 

Poseł Jarosław Rzepa: 

Natomiast chciałoby się powrócić do 2005 r., kiedy etnolekt kaszubski tak właśnie był traktowany. Tak był traktowany, panie przewodniczący Sellin. Decyzją polityczną został uznany za język regionalny. Dzisiaj w naszych rękach też jest decyzja polityczna, ponieważ jesteśmy politykami. Należymy do różnych opcji politycznych, które kształtują pewną rzeczywistość w naszym kraju.

W tym momencie dość już tego ignorowania Ślązaków przez państwo polskie. To nie jest problem, szanowni państwo, tylko coś, co trzeba im oddać. Serdecznie dziękuję im za to, że nigdy nie zrezygnowali z walki. 

Poseł Łukasz Ścieborowski:

Naszym obowiązkiem jest zapewnić śląskiemu taką ochronę, jaka przysługuje innym językom używanym przez społeczności o ugruntowanej tradycji. Oczywiście jest wiele przedsięwzięć formalnych i mniej formalnych, które promują ślōnskŏ gŏdka, począwszy od przedstawień teatralnych, bo przecież mamy na Śląsku teatry, których jest wiele. Śląski Teatr Impresaryjny im. Henryka Bisty w Rudzie Śląskiej wystawia przedstawienia po śląsku, tak samo jak Teatr Korez i Teatr Śląski. Są media i stacje radiowe, takie jak – nie wiem – Radio Katowie, Radio Silesia, Radio Piekary czy Radio eM, w których jest wiele audycji promujących ślōnskŏ gŏdka. Są też różne wydarzenia i mniej formalne akcje, takie jak m.in. „Alfabet śląski”, gdzie promuje się śląskie zwyczaje, język i kulturę.

Myślę, że uznanie języka śląskiego to nie gest polityczny, lecz działanie wynikające z docenienia wartości języka i ludzi, którzy konsekwentnie chcą tego od lat, ale też z chęci zachowania dziedzictwa tych, którzy budowali kulturę Polski i Śląska.

Senator Piotr Masłowski:

Po pierwsze wypowiadający się wcześniej pan Henryk Jaroszewicz jest autorem „Zasad pisowni języka śląskiego”, więc jest tego typu dokumentacja. Druga rzecz jest taka, że obecnie skodyfikowanych jest ok. 30 tys. słów i pojęć. Myślę, że w Europie są mniejsze języki, które w tej chwili mają mniejszą liczbę skodyfikowanych słów niż język śląski. 

Senator Halina Bieda:

Przypomnę, że to nie będzie tak, jeśli oczywiście pan prezydent podpisze tę ustawę, że w roku szkolnym od razu wszyscy będą się uczyć wszystkiego. z naszych rozmów z Ministerstwem Edukacji Narodowej wynika, że będziemy to wprowadzać sukcesywnie, 

Jest takie przedstawienie Teatru Śląskiego „Godej do mie”, gdzie bohaterowie w chwilach emocji mówią do siebie po śląsku, bo to jest ich język rodzinny, język domu, ojcowizny i miłości. To jest wyraz chęci zrozumienia drugiego człowieka. Myślę, że to też jest istotne. Chcemy właśnie bronić tego języka. To jest nasz język. To jesteśmy my.

Na koniec powiem tak, że w Senacie oczywiście czekamy na tę ustawę. Ino chcã pedzieć, iże niych sie kożdy gŏdŏ, jak chce. Co to kōmu wadzi, jak tyn drugi gŏdŏ? Jeśli chcemy się zrozumieć, zawsze się zrozumiemy.

Europoseł Łukasz Kohut: tytułowa Hanka, Ślązaczka z krwi i kości, grana przez Grażynę Bułkę, mówi: „Jŏ żech Ślōnzŏczka. Szanujcie nŏs”. Mamy prawo do uznania. Mamy prawo do rozwoju naszego języka, naszej kultury i naszej etniczności. Od nazywania zająca hazŏkiem, bułki żymłą czy dziewczyny frelką Polska się nie rozsypie. Ba, Polska może być wtedy silniejsza i piękniejsza.

Zmiana treści ustawy, patrząc na sprawę od strony formalnej, będzie kosmetyczna. Zostanie dopisane hasło „język śląski”. W tej zmianie będzie się jednak mieścić całościowa zmiana w sposobie myślenia o relacji państwo – mniejszości. Mniej będzie lęku, a więcej otwartości. Docenione zostaną starania o własną kulturę.

Jak mówił Marcin Musiał do Zbyszka Rokity w książce Kajś „ Śląski to pograniczne zwierze, które zostało zranione przez czas, politykę, globalizację i którego winno się opatrzeć z pobudek humanitarnych i etycznych. 

Ślōnzocy byli som i bydom. czy się to komu podobo czy ni. ale godki może nie być. Bo tych co godajom je coroz to mnij. a przeca to je takie gryfne. ni ma się czego boć. cza to yno kapnąć. Kapnąć, że to nikomu ni wadzi. bo ni wadzi. Ze to je godka naszych przodków, starzyków, łojców i matek. Że to je naszo kultura. ni yno godka. i muszemy to kultywować, bo inaczej się straci. a późnij to już bydzie po ptokach.  

Szanowne Posłanki, szanowni Posłowie, zagłosujmy za śląskim językiem regionalnym. Zagłosujmy za miłością do języka, do Śląska i, koniec końców, za miłością do świata w pięknie jego różnorodności.