Sport nie może być przykrywką dla nienawiści.
Cieszę się, że prokuratura podjęła stanowcze działania w sprawie treści publikowanych przez osoby związane z GROMDĄ. Prowadzone jest śledztwo dotyczące m.in. publicznego nawoływania do nienawiści i przemocy na tle narodowościowym, etnicznym i rasowym, a także propagowania ideologii nawołującej do użycia przemocy.
Jako posłanka podejmowałam w tej sprawie interwencje m.in. wobec Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Wraz z posłankami skierowałyśmy również interpelację do Ministra Sportu i Turystyki, pytając o odpowiedzialność organizatorów komercyjnych gal sportów walki oraz potrzebę skuteczniejszego nadzoru państwa nad tym sektorem.
Od początku wskazywałam jasno: promowanie hejtu, mowy nienawiści, ksenofobii i uprzedzeń nie ma nic wspólnego ze sportem. Sporty walki mogą być twarde, bezkompromisowe i pełne emocji. Nie mogą jednak stawać się narzędziem normalizowania pogardy wobec innych ludzi.
Szczególnie istotna jest tutaj ochrona dzieci i młodzieży. Treści publikowane w mediach społecznościowych docierają również do najmłodszych. Jeżeli agresja wobec ludzi określonej narodowości czy pochodzenia przedstawiana jest jako coś atrakcyjnego, zabawnego albo godnego naśladowania, granica między sportową rywalizacją a promocją przemocy zaczyna się niebezpiecznie zacierać.
Nie sposób też pomijać wydarzeń we Wrocławiu, gdzie brutalnie pobita została para młodych obywateli Ukrainy, a jednym z zatrzymanych był zawodnik występujący wcześniej podczas gal GROMDY. Sama ta okoliczność oczywiście nie przesądza o odpowiedzialności organizacji za czyn konkretnej osoby. Pokazuje jednak, dlaczego sygnałów dotyczących języka nienawiści i normalizowania przemocy nie wolno lekceważyć.
Dlatego cieszę się, że państwo reaguje. Nienawiść nie jest sportem. Szczucie nie jest promocją. A przemoc motywowana uprzedzeniami nigdy nie może być traktowana jako element widowiska.
Będę dalej monitorowała tę sprawę i działania właściwych instytucji.
